W życiu każdego trenera psów asystujących przychodzi czas, kiedy trzeba rozstać się z pupilem, z którym spędziło się kilka bądź kilkanaście miesięcy. Jest to trudny moment. Jak powiedziała mi kiedyś pewna osoba „balansuje się tu na linie pełnej emocji i nie da się tego uniknąć...".
Aby wyszkolić psa, trzeba najpierw nawiązać z nim więź, która jest podstawą do kształtowania umiejętności szkoleniowych. Osobiście nie potrafię podchodzić do szkolenia psów mechanicznie, bez emocjonalnego zaangażowania. Przez wspólne półtora roku, które spędziłem ze Spajkiem przeżyliśmy wiele wspaniałych przygód. Można powiedzieć, że okres ten był jedną wielka przygodą. Ja pracowałem nad emocjami psa, umiejętnościami niezbędnymi do pełnienia jego przyszłej roli. Patrząc od strony psa, z czasem zacząłem zauważać jak stawałem się dla niego coraz ważniejszy. Dziś chyba mogę powiedzieć, że Spajki jest psem, z którym nawiązałem jedną z najsilniejszych relacji ze wszystkimi psami, które do tej pory były przy mnie. Związane to jest z nakładem pracy, który trzeba włożyć w pracę z psem asystującym. I nie najtrudniejsza jest nauka umiejętności takich jak otwieranie szafek czy drzwi, podawanie monet i kluczy. Gro pracy trenera to praca nad emocjami psa, aby był spokojnym, zrównoważonym, pewnym, radosnym i przede wszystkim szczęśliwym psem, pomimo tak trudnej roli, jaką przyjdzie mu pełnić.
Gdy przygotowywałem Spajka, najtrudniejszym dla mnie okresem był czas, gdy czułem, że pies jest gotów do przekazania, ale nie wiedziałem jeszcze, do kogo trafi. Był to okres niepewności, mojego wewnętrznego niepokoju. Spotkania z różnymi osobami i dobranie odpowiedniej. Takiej, u której pies będzie czuł się najlepiej i takiej, dla której pies będzie czymś wyjątkowym, sprawiającym, że życie stanie się choć o drobinę lepsze.
Właśnie wróciłem z kolejnego spaceru z Markiem. Marek jest osobą, której postanowiliśmy przekazać Spajka. Za nami już kilka spotkań. Radość, jaką Markowi sprawiają nasze spotkania i możliwość spędzenia czasu ze Spajkiem, z drugiej strony spokój i pewność psa, którą dziś widziałem podczas naszego spotkania są najlepszym wynagrodzeniem za te półtora roku pracy z psem. Na razie wszystko układa się znakomicie. Marek zaczyna czuć Spajka, pies zaczyna się czuć bezpiecznie przy Marku.
O dalszych przygodach, emocjach związanych z procesem przekazania Spajka w następnym odcinku :) A będzie o czym pisać, bo przed nami jeszcze dużo zaplanowanej pracy.
Piotr