15.07.2009 r.


Kilka kolejnych udanych spotkań z cyklu przekazań Spajka za nami. Spajki coraz lepiej czuje się w rękach Marka. Nic dziwnego, przepracowaliśmy już kilkanaście lub kilkadziesiąt godzin razem. Marek coraz jaśniejsze komunikaty wysyła psu. Zaczynają tworzyć naprawdę zgrany duet. Niesamowicie satysfakcjonujące jest dla mnie, jak mogę oglądać efekt mojej długiej pracy, który dziś sprawia tak ogromną radość Markowi :)

Często ludzie zadają nam, trenerom psów asystujących, pytanie czy to nie szkoda tak oddawać psa po wspólnie spędzonych dwóch latach. Fakt, jest to bardzo trudne. Dla mnie osobiście najtrudniejsze są momenty fotelowej zadumy, bądź rozmyślania nad klawiaturą komputera. A dlaczego? Ponieważ zawsze obok mnie leży Spajki i co chwila spogląda swoim nad wyraz mądrym wzrokiem. Nie ukrywam, że jest to bardzo urocze. Na pewno będzie mi tego brakowało. Będzie mi brakowało wielu innych elementów naszego wspólnego życia: porannego przynoszenia ulubionej zabawki, gdy Spajki widzi jak się przebudzam, rozkosznie patrzących oczu i merdającego ogonka, wspólnych długich spacerów, głowy którą raz na jakiś czas spokojnie mi kładzie na kolana jakby prosząc „no pogłaszcz mnie czasem, nie bądź taki zimny drań" :)

W takich momentach przypominam sobie spotkania Spajka z Markiem, uśmiech na jego twarzy, jego radosny głos, który słyszę za każdym razem, gdy do niego dzwonię, ekspresje radości na moją informację o kolejnym spotkaniu. Można powiedzieć, że czuję się jakbym spełniał marzenie. Spajk dał mi dużo radości w życiu. Ale jest to kroplą w morzu przy tym jak dużo szczęścia może dać Markowi, jak wiele uśmiechu sprawia jemu myśl o kolejnym spotkaniu ze Spajkiem.

Jesteśmy przed kolejnym spotkaniem z Markiem. Jedziemy dziś na Ursynów, do jego mieszkania. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego. Ot, kolejne spotkanie w ramach procesu przekazania psa asystującego. Tym razem będzie inaczej. Planuję zostawić Spajka. Mieli już za sobą kilka wspólnych spacerów bez mojej pomocy. Teraz czas, aby zobaczyć jak sobie radzą ze sobą na co dzień. Kiedy Spajki wróci do mnie na zielony Żoliborz? Nie wiem... Czas pokaże...

Na koniec jeszcze krótka scenka, która przydarzyła nam się podczas piątkowego spotkania. Nie ukrywam, że mocno zakuło mnie wtedy w dołku. Jechaliśmy we trzech warszawskim metrem. Spajki leżał grzecznie przy wózku, ja stałem obok. Marek wysiadał dwie stacje przed nami, więc zabrałem Spajka, pożegnaliśmy się i odeszliśmy kilka metrów dalej, aby pies nie poszedł za Markiem. Jednak, gdy Marek wyjeżdżał, Spajki poderwał się i chciał pójść razem z nim. I mimo, że odjechaliśmy już ze stacji Dw. Gdański, to pies długo jeszcze wpatrywał się w drzwi wagonu. Miło oglądać było ten obrazek. Widać, że między chłopakami nawiązuje się już odpowiednia relacja. Dzięki temu łatwiej będzie mi się rozstać ze Spajkiem.

Piotr

Sponsorzy: