Poniżej umieszczamy zdjęcia, filmiki oraz teksty Marka, które opisują jego przyjaźń ze Spajkiem.
Lato 2009
Poniżej film nakręcony przez "Mój Pies TV" podczas pokazu w Parku Szczęśliwickim. Był to pierwszy pokaz Marka ze Spajkiem po pierwszych tygodnia wspólnego mieszkania pod jednym dachem.
Lato/Jesień 2009
Pies asystujący
Czy można dostać w prezencie przyjaciela? Jeszcze pół roku temu twierdziłbym, że nie ale odkąd spotkałem na mojej drodze Spajka i fundację Pomocna Łapa moje zdanie zmieniło się diametralnie. Wcześniej nie miałem psa asysta ale przecudowną sunię owczarka niemieckiego. Oddała mi swoje 16 lat życia i całe swoje wierne serce. Była cudownym kompanem wielu wojaży ale i codziennych dni spędzonych w domu. Byłą radością życia. Po jej śmierci długo nie chciałem innego psa, po pewnym czasie jednak, jako osoba po której domu zawsze kręcił się pies, zacząłem rozglądać się za innymi psami (ale tylko owczarkami). W tym czasie trafiłem na Pomocną Łapę i Spajka, nie dość, że nie owczarka to do tego psa. A ja chciałem tylko i wyłącznie sunię! Na początku patrzyłem na niego z pewną rezerwą, jednak jego opiekun, Piotr, okazał się doskonałym psychologiem. Od razu zaproponował spacer. Dał mi do trzymania
smycz. Wtedy po raz pierwszy przemknęła mi myśl, że to może być fajny pies. Na początku Spajk miał być niby nie dla mnie. Miałem tylko poczuć się 'przy' psie. Gdy przy trzecim spotkaniu Spajk zareagował entuzjastycznie na nasze powitanie, w moim sercu coś odtajało, coś co zostało zamrożone ze stratą mojej suni. Zacząłem wyczekiwać na każde następne spotkanie, nazywane treningiem, ale dla mnie to był nie tyle trening co świetny czas z coraz świetniejszym psem. Gdy Spajk został u mnie po raz pierwszy na noc, na początek na próbę, mięliśmy niesamowite przeżycie. Nigdy wcześniej nie widział mnie bez wózka. Wieczorem, podniosłem się na podnośniku i opuściłem na podłogę. Spajk najpierw przyglądał mi się ze skupieniem a potem oszalał z radości: skakał wokół, przynosił mi zabawkę, w końcu wtulił się we mnie i zasnął na kolanach gdy drapałem go za uchem, po brzuszku, po nosku. Czasem otwierał oczy i w jego spojrzeniu zobaczyłem to czego potrzebowałem od tak dawna. Nie zapomnę tej chwili do końca życia, nie zapomnę tej radości i ufności, ciepłego uczucia rozlewającego się po duszy. Wiedziałem już, że to jest mój pies a ja jestem jego. Teraz, po kilku wspólnych miesiącach, wyjazdach, przygodach, znając jego słabości i zalety, tym bardziej czuję jaki jest mi bliski. Myślę, że nie tylko związaliśmy się ze sobą emocjonalnie ale i rozumiemy się o wiele lepiej. Jestem bardzo dumny gdy mogę iść na spacer a obok idzie taki przyjaciel. No tak, ale ktoś czytając ten tekst może zapytać: ale to miał być pies asystujący osobie niepełnosprawnej, więc o czym tu piszę. Mogę odpowiedzieć tylko tak: Spajk to cudowny przyjaciel a jako przyjaciel robi wszystko aby mi pomóc, a potrafi dużo. Jest w stanie podać mi swoją 'marynarę' i smycz, pomaga mi je włożyć, podaje telefon i inne przedmioty wskazane, podniesie upuszczoną monetę w sklepie, poda chipsy z dolnej półki, otwiera drzwi. Wcześniej nie byłem w stanie wyjść z domu bez pomocy drugiej osoby, teraz ze Spajkiem zyskałem samodzielność w tej kwestii. Co więcej, daje mi duże poczucie bezpieczeństwa: kiedyś zdarzyło się, że wisiałem na podnośniku sufitowym czekając kilka godzin aż ktoś wróci do domu i mi pomoże, czekałem patrząc na telefon leżący metr poza zasięgiem mojej ręki, teraz wiem, że w momencie awarii mój przyjaciel poda mi ten telefon i zadzwonię po pomoc. Nie boję się też, że telefon spadnie mi na ulicy wieczorną porą i będę czekał pół godziny w deszczu na przechodnia który mi poda go. Wszystko to razem spowodowało, że do mojego życia wraz z psem wkroczyła nie tylko większa pewność siebie, nie tylko konkretna pomoc wyrażająca się poprawą samodzielności ale przede wszystkim ciepła istota powodująca, że jest mi o wiele lepiej, że częściej się uśmiecham i czuję bardziej potrzebny. Przy okazji zabaw mam też o wiele więcej ruchu, jestem też zobligowany do częstszego wychodzenia z domu, ale cały obowiązek posiadania psa jest niczym wobec tego co on daje mi i pośrednio osobom stykającym się z nami. Ten pies w jakiś niesamowity sposób potrafi otwierać serca innych i chociażby na chwilę przywoływać na twarze ludzi uśmiech. Nie zdarzyło mi się jechać metrem aby ktoś się nie uśmiechnął! To taki zaczarowany pies.
I za to wszystko o czym napisałem tutaj i czego napisać się nie da, pragnę bardzo serdecznie podziękować zarówno szefowej fundacji jak i trenerom, zwłaszcza Piotrowi, którzy włożyli tyle pracy ale i serca w wychowanie i trenowanie psa. Nie da rady wychować psa bez emocjonalnego związania się z nim i doceniam, że dla dobra innych, oddają te psy w ręce drugich, tych którzy je potrzebują, chociaż zdaję sobie sprawę co czują w sercu widząc jak ich pupil odchodzi z innym człowiekiem. Budzi to naprawdę mój ogromny szacunek. Bardzo podziwiam tę działalność i taką formę pomocy, która naprawdę, w rzeczywistości i w wymierny sposób jest tak pomocna osobom na wózkach jak ja. Obawiam się, że osoba sprawna nie jest w stanie tak do końca docenić i zrozumieć wartości takiej jak samodzielne wyjście z domu czy pewność, że ktoś poda zawsze telefon. Dziękuję za to niesamowite uczucie. I za coś niemożliwego ale co stało się faktem: za sprezentowanie mi towarzysza życia i wiernego przyjaciela. Dziękuję.
- Marek Sołtys -
Zima 2009/2010
Spokojna ścieżka wije się między ośnieżonymi drzewami. Z każdym powiewem delikatnego wietrzyku osypuje się delikatna biała mgiełka. Między gałązkami nieśmiało wygląda słoneczko zerkając kto buszuje pod drzewami. Jadę, słuchając jak śnieg skrzypi pod kołami. Już dawno po świętach a w lesie czuć nastrój gwiazdkowy, nie wiem dlaczego. Obok, wyprzedzając mnie albo szusując na prawo i lewo biega mój przyjaciel, Spajk. Biega niby zajęty swoimi sprawami, ale co jakiś czas zerka w moją stronę i przybiega trącić mnie nosem, jakby mówił: jestem i mam na ciebie oko... Radośnie macha ogonem, czyta swoim nosem jemu tylko dostępne wiadomości i tropy, oraz cieszy się chwilą gdyż Pancio, czyli ja (sic!), zwolnił go z marszu obok wózka. Udzielił nam się nastrój, jest tak spokojnie, pogodnie i przyjemnie. W pewnym momencie Spajk zdecydował, że czas się pobawić, zająć czymś konkretnym. Pędzi do mnie trzymając w pysku ogromną, zaśnieżoną gałąź. Przestraszony ptak podrywa się do lotu. Gdy nie podejmuję zabawy z kijem - cóż, za duży na moje możliwości - biega z nim dookoła mnie. Później szaleje wokół wózka zostawiając gałąź. Nie da się być ponurym przy Spajku, krzyczę do niego: ‘szaleństwo?', co nakręca go jeszcze bardziej. Po chwili przylatuje do mnie zziajany i szczęśliwy, wsadza głowę pod moją dłoń jakby chciał bym go pogłaskał, przytulił. Uspokaja się i idziemy dalej. Teraz już biegnie obok, bez polecenia ‘równaj'. Jak ja kiedyś żyłem bez niego? Aż ciężko uwierzyć, że jest u mnie dopiero pół roku.
Spotykając pierwszy raz Spajka czułem, że jest to niezwykły pies. Niesamowicie szybko utworzyła się między nami bardzo silna więź - z obu stron zresztą. Nie mówię tu o samym wykonywaniu przez niego poleceń ale o czymś głębszym. Spajk czyta mnie i moje zachowanie: gdy jestem smutny przychodzi przytulić się, patrzy w oczy jakby mówił: ‘nie martw się, poradzimy'. Gdy źle się czułem i miałem wysoką temperaturę, nie odstępował mnie na krok: leżał obok łóżka odmawiając sobie snu na swoim posłaniu; często też czułem jego mokry nos na moim ręku. Gdy coś mu doskwiera, też widzę to. Gdy chce wyjść się załatwić czy po prostu nudzi mu się. Spędzamy razem 99% czasu: w domu, w czasie pracy, spacerów, spotkań towarzyskich, zakupów czy załatwiania spraw. Już wie kogo lubię i reaguje radośnie na ich widok. Ja zaś już wiem z którymi psami się zakumplował i która sunia przypadła mu szczególnie do gustu - ma klasę gość, bo wybrał śliczną, powabną i dobrze ułożoną goldenkę ze świetną panią :). Wiemy o sobie coraz więcej. Wiem już jakich psów unika i co zrobić gdy się boi. Wiem jaki taniec radości robi po zrobieniu kupy :). Wiem, kiedy próbuje wyłudzić przysmaczek przynosząc mi bez wezwania telefon albo rano budząc mnie, przy wtórowaniu budzika, i wydając niesamowite odgłosy - pojawia się wtedy przed moją twarzą jego morda ze skarpetkami w pysku. Nauczyliśmy się siebie i mogę chyba wypowiedzieć się w naszym imieniu, że jest nam dobrze ze sobą. I mogę godzinę o nim gadać wychwalając jego charakter, mimo, że znam już jego słabości. Czuję, że mam w nim super przyjaciela i towarzysza życia.
Las, Las Kabacki. Idziemy dalej, mijają nas ludzie, uśmiechają się. Z niektórymi zamieniam kilka słów. Ludzie są ciekawi Spajka jako psa asystenta ale i wielu mówi, że mam ładnego pieska. Wiem o tym, dumnie idę (jadę) przed siebie. Z naprzeciwka zbliża się para młodych ludzi z dalmatyńczykiem, Spajk spogląda na mnie, widzę, że aż rwie się do łaciatego psiaka, pozwalam mu się przywitać. Po chwili oba psy pędzą przed siebie. Gwiżdżę, Spajk zawraca. Psy z impetem przelatują obok nas, dalmatyńczyk biegnie dalej, mój pies się zatrzymuje. Mówię: biegaj, biegaj. Pędzi do swojego kumpla. My zaczynamy rozmowę. Kobieta mówi, że widziała jakiś program o takich psach, jej chyba facet pyta czy naprawdę assist jest taki pomocny. Człowieku, odpowiadam, bez niego nie potrafiłbym już funkcjonować. Dał mi tak niesamowitą siłę i poczucie bezpieczeństwa. Nie boję się, że spadnie mi telefon i nie będę miał jak wezwać pomocy gdy mi się np. wózek w lesie zepsuje albo zakopie w śniegu, nie martwię się i nie patrzę bezradnie wokół szukając kogoś pomocnego gdy spadnie mi portfel w sklepie, nie muszę prosić kogoś aby podał mi pastę do zębów stojącą na najniższej półce. Człowieku, odpowiadam, będzie ci to trudno zrozumieć bo nigdy nie siedziałeś na łóżku czekając aż ktoś przyjdzie do domu i poda ci pilot od lóżka albo od telewizora który spadł na podłogę. Nigdy nie stałeś na wprost drzwi wyjściowych i nie zastanawiałeś się jak je otworzyć jakby nie daj boże pożar był... Ja kiedyś miałem takie dylematy, teraz już nie. I to jest właśnie assist radośnie machający ogonem i patrzący ci ufnie w oczy. To jest assist przynoszący tak samo radośnie piłkę jak i moje lekarstwo.... Ludzie kręcą głową, mówią, że nie zdawali sobie sprawy a ja daję im wizytówkę z adresem stronki gdzie mogą zobaczyć co Spajkulo potrafi. Życzymy sobie miłego dnia i rozchodzimy się. A ja wiem, że mam najlepszego psa pod słońcem i tyle...
Naokoło las i zima, a mi jakoś ciepło na duszy. Słoneczko już nisko się opuszcza, zaczyna prószyć śnieżek, obok mnie idzie statecznie, lekko już zmęczony pies. Wracamy do domu, po drodze jeszcze wejdziemy do sklepu, gdzie nas już znają wszystkie panie ekspedientki i pomagają wybrać najlepsze produkty (bo bardzo świeża rybka dzisiaj... i jaki mądry ten piesek). Jutro idę do lekarza, tam też Spajk jest przyjmowany jak dobry znajomy a ja mam dzięki temu uśmiechniętą panią doktor. I wiem, że będzie mi towarzyszył gdziekolwiek nie pójdę i sprawdzi się jako świetny kompan, tak jak było podczas wakacji nad morzem, skoków z pomostu do wody, wycieczek po pojezierzu, jazdy pociągiem, metrem, samochodem i wielu innych, dalszych eskapad i wyjazdów. Wiem, że będzie mi towarzyszył na mojej drodze życia w dobrych i złych momentach, bo życie jak ta ścieżka leśna raz piękna i łatwa a raz trudna i pełna korzeni i nigdy nie wiadomo co i kogo spotkamy za zakrętem.
- Marek Sołtys -
Od stycznia roku 2010 Marek prowadzi swój kanał w serwisie Youtube, gdzie regularnie umieszcza nowe filmiki wideo. Są także filmiki z udziałem Spajka w roli głównej. Poniżej jeden z nich: