Zefir

pies w trakcie szkolenia specjalistycznego


Ziko Zeus z Piaszczystej Górki, ur. 01.04.2009

 

Zefir - „łagodny, ciepły wiatr". Baaardzo prawdziwe :)

 

Zefir to obecnie nasze najmłodsze dziecko fundacyjne, został nam podarowany w wieku siedmiu miesięcy i wprost z Lublina trafił do mnie, czyli do Magdy. Jak się okazało potrzebował dobrych kilku dni na aklimatyzację w nowym miejscu i już podejrzewałam, że to jakaś wersja psa dla zoszczędnych leniuchów, bo młody praktycznie wcale nie jadł i prawie się nie załatwiał- jeden spacer fizjologiczny na dobę to było aż nadto ;) Co sobie z nas reszta zespołu wtedy pożartowała to ich, ale jak Zefirro wreszcie poczuł, że jest „u siebie" to pokazał na co go stać i że co jak co, ale żarty to się skończyły. Rozpoczęła się misja „jestem psem idealnym a ty mi powiedz jak ten mój potencjał wykorzystamy". To Prima Aprilisowe dziecko już nie raz zaskoczyło mnie (i nie tylko mnie) swoją dojrzałością. Spokojny i opanowany, bądź co bądź jeszcze szczeniak, błyskawicznie przyswoił sobie zasady panujące w domu- kuchnia i meble należą do przestrzeni zdecydowanie niepsich - „ok", można sobie chodzić, leżeć, ćwiczyć i robić wiele innych rzeczy, ale unikać dostawania świra - „ok", jak ktoś wchodzi do domu to albo nie należy się tym specjalnie interesować, albo obserwować bez interakcji z wchodzącym - „ok, czy powinienem wiedzieć coś jeszcze?". Zefir niewątpliwie wie o jeszcze wielu innych zasadach, które w pierwszej chwili nie przychodzą mi do głowy, ale istnieją i wspólnie ich przestrzegamy. Trochę szczegółów na temat Zefira z życia codziennego... Fajnie dogaduje się z innymi psami, czy to spotkanymi na dworze, czy tymi, które nas odwiedzają, a także z moimi dwiema kocicami. Początkowo psy wywoływały Zefirową ekscytację, ale ostatnio udało nam się to znacznie poprawić. Kolejny raz pozytywnie mnie zaskoczył, gdy w parku, po krótkim przywitaniu z dwoma nowopoznanymi psami był w stanie spokojnie warować w ich bliskiej obecności i być na mnie bardzo skupionym. W kontaktach z ludźmi jest bardzo spokojny i wyluzowany, lubi nadstawić się do głaskania lub podejść spojrzeć głęboko w oczy ze stoickim „jakby co, to ja tutaj jestem...". Wcześniej totalnie niezainteresowany zabawkami czy patykami ostatnio zaczął odkrywać uroki trzymania czegoś w pysku i nie trzeba go namawiać do pobiegnięcia za piłką, czy innym rzuconym przedmiotem. Może ktoś mu powiedział, że labradory to aportery? Pewnie Bazyl albo Hip-Hop, bo pierwszy raz Zefir skusił się na patyka w czasie fundacyjnego zjazdu w Czarnowodzie. Z ciekawostek, to okazało się jeszcze, że chłopak ma zdolności chirurgiczne - szwy po kastracji postanowił wyjąć sobie sam... Szczęśliwie dobrze wybrał moment i wszystko ładnie się zagoiło. W domu jest zupełnie bezproblemowym psem, który dużo śpi:)

 

I chociaż Zefir (jak na razie) to przede wszystkim oaza spokoju i mistrz koncentracji, to czasem przebudza się w nim prawdziwy Tajfun, szczególnie wtedy, gdy może pędzić co tchu przez zaśnieżoną przestrzeń!

Sponsorzy: